poniedziałek, 23 maja 2016

Nicoletta Cecoli Tarot oraz Tarot Marsylski.

Moim pierwszym tarotowym deckiem nie była wprawdzie talia Nicoletty Ceccoli. Był to tarot marsylski zakupiony od kolegi, w którym znajdowały się tylko Wielkie Arkana. Aż do teraz nie miałam styczności z Małymi Arkanami, więc przede mną wiele pracy, by odkryć ich tajemnice.
Moja pierwsza talia - Tarot Marsylski nie była dość trafnym wyborem. Zakupiłam ją pod wpływem chwili, nie widząc kart wcześniej na oczy. Zostałam postawiona przed aktem dokonanym, więc musiałam dostosować się do sytuacji. Grafiki w Tarocie Marsylskim nie odpowiadają moim gustom. Ciężko jest mi w tej talii dostrzec niektóre szczegóły i ukryte w nich znaczenia. Będąc posiadaczką swojej ubogiej w artyzm talii śliniłam się do trzech decków w internecie. Mianowicie do: Shadowscapes, Tarota Muchy oraz Nicoletty Cecoli.
Talia ostatnia z wymienionych trafiła w moje małe rączki niedawno z okazji moich dziewiętnastych urodzin. Karty zostały podarowane mi jako prezent od najbliższych przyjaciół i znajomych. Jest to tylko dowód na to jak dużo wiedzą o mnie ludzie z mojego otoczenia. Wszak mam wrażenie, że talia ta została stworzona specjalnie dla mnie.
Słodycze, sny, mrówki, robactwo, blade róże i błękity, labirynty, mnóstwo nawiązań do "Alicji w Krainie Czarów", niepokojące "lalkowe" twarze, czarny humor. To wszystko charakteryzuje ten wspaniały deck.
Tarot Ceccoli stanowi jednak pewne wyzwanie. Autorka jest ilustratorką baśni dla dzieci i nie rysowała swoich prac docelowo pod narzędzie do wróżenia. Wiele osób wypowiada się o tej talii, mówiąc że są to karty dla zaawansowanych tarocistów. Muszę przyznać, że jestem nieco przerażona, jednak nie mam zamiaru się zniechęcać, ponieważ talia Ceccoli przemawia do mnie jak mało która.
Będę walczyć z tą talią jak mały rycerz ujeżdżający mrówkę przed olbrzymim smokiem!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz